oczami Kathy
Obudziłam
się rano i poczułam, że leżę na czymś twardym. Otworzyłam oczy i zauważyłam
miejsce, w którym spałam dzisiejszej nocy. Podniosłam się do pozycji siedzącej
i zaczęłam się śmiać. Po chwili do salonu wtargnęła Emily.
- Czego się
śmiejesz? – zapytała z przymrużonymi oczami.
- Dlaczego
ja śpię na stole? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Em spojrzała najpierw
na mnie potem na stół i jeszcze raz na mnie, i także zaczęła się śmiać.
- Skąd ja
mam to wiedzieć? – zapytała, gdy już opanowała swój atak śmiechu.
- Nie wiem,
nie wiem. Pewnie znowu lunatykowałam! To już się robi wkurzające! – krzyknęłam,
a po chwili dodałam – No bo przecież ja nawet nie wiem w jakim miejscu obudzę
się rano – powiedziałam patrząc w podłogę.
- Lub z kim
– powiedziała Em powstrzymując śmiech.
- Co?! –
krzyknęłam i rzuciłam poduszką w moją przyjaciółkę. No i jak to zwykle bywa po
rzuceniu w kogoś poduszką, rozpoczęła się bitwa. Oczywiście nie obyło się bez
przekleństw i wyzwisk. Po skończonej wojnie, obie opadłyśmy na kanapę i śmiejąc
się, lekko szturchałyśmy się nawzajem w ramię.
- No dobra,
trzeba zrobić śniadanie – powiedziała głośno Emily i wstała z kanapy.
- I wziąć
prysznic! – powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Taaa,
tylko najpierw musisz wstać księżniczko – dodała Em marszcząc czoło.
- Auuu, moje
gnaty! – krzyknęłam z bólu starając się wyprostować.
- Hahah,
masz za swoje! – powiedziała Emily i poszła w kierunku swojej sypialni. Poszłam
za jej przykładem i w podskokach pobiegłam na górę. Wzięłam szybki prysznic i
po wysuszeniu ubrałam się w to:
Włosy
związałam w luźnego kucyka, pomalowałam rzęsy tuszem i zadowolona, ale też
bardzo głodna, pobiegłam na dół.
- Idź do
sklepu! – krzyknęła ze swojego pokoju Em.
- Nooo, już
idę! – odpowiedziałam krzykiem i zarzucając na siebie bluzę, pobiegłam do
pobliskiego sklepu. Kupiłam potrzebne rzeczy i już miałam iść w kierunku kasy,
gdy nagle usłyszałam syknięcie kogoś stojącego obok mnie.
-
Przepraszam, czy coś ci się stało? – zapytałam chłopaka, który zasłaniał ręką
oko.
- Chyba coś
mi wpadło do oka – powiedział i przetarł oko, co spowodowało większy ból.
- Pomogę ci
– zadecydowałam i wyjęłam chusteczkę z kieszeni bluzy. Stanęłam bardzo blisko
poszkodowanego i zaczęłam przyglądać się jego oku. Po chwili wyciągnęłam jakiś
mały element chłopakowi z oka i wyrzuciłam chusteczkę do kosza na śmieci, który
stał obok.
- Dziękuję
yyy… jak masz na imię? – zapytał blondyn.
- Kathy, a
ty?
- Michael,
mieszkasz tu? – spytał z nutką nadziei w głosie.
- Tak, obok
kiosku – odpowiedziałam – A dlaczego pytasz?
- Tak po
prostu. Dasz się gdzieś zaprosić w ramach podziękowania? – zapytał i uśmiechnął
się lekko.
- Może innym
razem, bo moja przyjaciółka czeka w domu na śniadanie.
- Aha, to w
takim razie ja nie będę ci teraz zawracał głowy, ale pamiętaj, że wiszę ci kawę – pomachał mi na pożegnanie i zniknął za
regałem. Zapłaciłam za produkty i poszłam do domu.
- Wróciłam!
– wydarłam się i weszłam do kuchni. Położyłam siatkę z zakupami na stole i
zaczęłam wszystko wkładać do szafek i lodówki. Nagle usłyszałam dzwonek do
drzwi. Nucąc sobie jakąś piosenkę poszłam otworzyć wrota naszego mieszkania.
- Hej! –
krzyknęłam i już chciałam rzucić się mojemu chłopakowi na szyję, ale on się odsunął.
W tym samym czasie na dół zeszła Emily.
- Cześć! –
powiedziała do Nathana, ale on nie zwracał na nią uwagi.
- O co ci
chodzi? – zapytałam Natha i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Ty mi
powinnaś powiedzieć o co chodzi! Kim był ten chłopak, z którym całowałaś się w
sklepie?! – krzyknął.
- Jaki
chłopak? O czym ty mówisz? – spytałam patrząc na niego ze zdziwieniem.
- Nie udawaj
idiotki! Przed chwilą widziałem cię w sklepie jak całowałaś jakiegoś blondyna.
- Po
pierwsze nie mów tak do mnie, a po drugie ja się z nikim nie całowałam.
- Naprawdę
nic nie pamiętasz? – zapytał i spojrzał na mnie głupio – Może to odświeży ci
pamięć – powiedział i pokazał mi na telefonie zdjęcie, na którym widać mnie i
Michaela, którego poznałam dziś rano w sklepie.
- Ale ja się
z nim nie całowałam! – krzyknęłam ze złością – Coś mu wpadło do oka, a ja mu
tylko pomogłam.
-
Twierdzisz, że jestem ślepy? – spytał Nath z wyraźną złością w oczach.
- Bardzo
możliwe! Nie wiedziałam, że jak jest się w związku, to nie można nawet pomóc
innym! Jesteś chorym egoistą! – wykrzyczałam mu prosto w twarz.
- Nie mów
tak do mnie, bo…
- …bo co mi
zrobisz? Uderzysz mnie? Nie no
zapomniałam, że ty mnie nawet nie tkniesz, bo zwyczajnie się boisz, boisz się
swojej dziewczyny mięczaku! A teraz stąd spieprzaj i nie przyłaź więcej, bo
sąsiedzi sobie pomyślą, że my jakiś ośrodek mamy dla ludzi, którzy boją się
innych! – wykrzyczałam i zamknęłam drzwi pod nosem chłopaka, który stał jeszcze
pod drzwiami.
- Kathy,
przesadziłaś – powiedziała spokojnie Em, gdy weszłam rozwścieczona do kuchni.
- Zasłużył
sobie – odpowiedziałam i trzasnęłam pięścią w stół.
- Kathy
opanuj się, bo rozwalisz dom! – tym razem moja przyjaciółka podniosła głos.
- Nie patrz
tak na mnie – powiedziałam patrząc w podłogę, ale po chwili spojrzałam w oczy
przyjaciółce, która najwyraźniej oczekiwała jakiś wyjaśnień w stosunku, co do
mojego zachowania. Wcale nie miałam zamiaru teraz z nią rozmawiać, dlatego
chwyciłam w rękę suchą bułkę i pobiegłam do swojego pokoju, nie zwracając uwagi na
krzyki Emily. Włączyłam laptop i zaczęłam oglądać jakieś filmy. Po upływie
pięciu godzin (trochę długo mi to zajęło) postanowiłam, że pójdę upić się do
jakiegoś klubu. Wykąpałam się i owinięta
ręcznikiem poszłam szukać ciuchów, które miałam założyć. Wcale nie miałam
zamiaru iść tańczyć ani się wygłupiać, dlatego wybrałam prosty zestaw:
Włosy
rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Włożyłam telefon do kieszeni spodenek i
zeszłam po schodach na dół. Była godzina 17:00 czyli dość wcześnie. Wsiadłam do
jakiegoś samochodu, który był otwarty i miał kluczyki położone na siedzeniu i
pojechałam w pierwszym, lepszym kierunku, ponieważ nie wiedziałam dokładnie,
gdzie znajdują kluby. Na miejsce dojechałam po pięciu minutach. Weszłam do
środka i od razu poszłam w kierunku baru. Przez całą godzinę piłam. Nietrzeźwa wyszłam z klubu, wsiadłam za kółko
i odjechałam z piskiem opon w nieznanym kierunku.
oczami Louisa
Stałem
oparty o maskę samochodu i z małym uśmiechem na twarzy patrzyłem na mojego
przeciwnika. Byłem pewny wygranej. Max był dość dobry w tym co robi, ale ja
byłem dużo lepszy. Widać było, że był zestresowany, bo zaczął się pocić.
Postanowiłem z nim pogadać i rozluźnić atmosferę.
- Max, nie
spinaj się tak, bo robisz się śmieszny - powiedziałem i uśmiechnąłem się do
niego.
- Wcale się
nie spinam, wydaje ci się - powiedział mój przeciwnik i zaczął się jeszcze
bardziej stresować.
- Hej, ja
nie gryzę, ja połykam w całości! - krzyknąłem, a on podskoczył ze strachu.
Wszyscy,
którzy to widzieli zaczęli się śmiać, a ja w przekonaniu, że zrobiłem to, co do
mnie należało, poszedłem w stronę mojego samochodu. Po chwili zostaliśmy
powiadomieni, że mamy wsiadać do aut. Między nami stanęła jakaś ładna brunetka
i zaczęła odliczać. Włączyłem silnik i po paru sekundach został po mnie tylko
kurz. Tak jak myślałem byłem o wiele lepszy od Maxa, bo on został daleko w
tyle. Nie jechałem za szybko (jak na mnie), bo w końcu nie było takiej
potrzeby. Chwilami pozwalałem mu na małe zbliżenie do mojego samochodu, ale po
paru sekundach przyspieszałem i znikałem z jego pola widzenia. Z dużym
uśmiechem, ale też skupieniem na twarzy dojechałem do mety. Wysiadłem z
samochodu i wtedy ludzie, którzy przybyli na wyścig podbiegli do mnie i zaczęli
mi gratulować. Tak jak zawsze dziewczyny wkładały mi do kieszeni spodni lub do
ręki małe kartki z numerami telefonu, a moi koledzy szturchali mnie lekko w
ramię i gratulowali wygranej. W sumie to byłem już do tego przyzwyczajony. Mój
wzrok powędrował teraz na Maxa, który stał obok swojego samochodu i patrzył na
mnie oczami pełnymi nienawiści. Odpowiadało mi to, że go rozzłościłem.
- Jakie
plany na dzisiejszy wieczór? - spytał mnie David.
- Nie wiem…a
jest jakaś ciekawa impreza?
- Nooo,
Peter coś organizuje. Możemy się wprosić - odparł z uśmiechem na twarzy, ale ja
pokiwałem przecząco głową.
- Ja nie
mogę - powiedziałem patrząc na ziemię.
- Aaaa,
zapomniałem, że on cię nienawidzi po tym incydencie z jego siostrą - powiedział
David, ale szybko tego pożałował, bo dostał ode mnie w twarz.
- Hej! Za co
to?
- Ty już
dobrze wiesz - powiedziałem i odwróciłem się, gdyż usłyszałem krzyczące
dziewczyny. Podbiegły do mnie i zaczęły
prosić o autografy. Podpisałem kilka kartek, gdy nagle usłyszałem krzyk:
- Psy jadą!
Uciekajcie! – krzyknął jakiś chłopak.
Szybko
wsiadłem do samochodu i odjechałem z miejsca wyścigów. Skręciłem w jakąś boczną
uliczkę i jechałem nią z bardzo szybką prędkością. Nagle zauważyłem czarny
samochód, rozbity o drzewo. Trochę zdziwił mnie ten widok, ale jechałem dalej.
Po chwili zauważyłem postać, idącą środkiem ulicy. W sumie, ona nie szła, tylko
tańczyła. Zahamowałem i wysiadłem z samochodu.
- Hej, co ty
tu robisz? – krzyknąłem za dziewczyną.
- Nie
przeszkadzaj mi! Tańczę krakowiaka! – krzyknęła wściekła szatynka.
- Oj, ale się
upiłaś. Chyba ja mniej piję – powiedziałem ze śmiechem.
- Zamknij
mordę! – krzyknęła pijana dziewczyna.
- Tak nie
będziemy rozmawiać, a teraz idź do samochodu! – krzyknąłem i pokazałem jej ręką
samochód.
Szatynka
wcale nie miała zamiaru mnie słuchać. Pokazała mi środkowy palec i poszła
wzdłuż ulicy. Pobiegłem za nią, czego się nie spodziewała, dlatego nie
uciekała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu. Usiadłem po stronie
kierowcy i odpaliłem auto.
- Jak ja nie
cierpię kwiatów! – powiedziała szatynka i tupnęła nogą.
- Hej, nie
tup mi w moim samochodzie – powiedziałem ze złością.
- No to mi
zabroń staruszku! – krzyknęła i pokazała mi język. Chciałem uderzyć ją w twarz,
ale chwyciła moją rękę i wygięła mały palec. Syknąłem z bólu i zacząłem
rozmasowywać bolące miejsce.
- Nawet jak
jestem pijana, potrafię się bronić – powiedziała i uniosła dumnie głowę.
Przez chwilę
jechaliśmy w ciszy, ale nagle dziewczyna zaczęła śpiewać:
- Seksualna niebezpieczna taka jestem lubię być niegrzeczna
Seksualnie doskonała nie dostaniesz nigdy mego ciała!
Seksualnie doskonała nie dostaniesz nigdy mego ciała!


Szuperr *.* Czekam na kolejny rozdział ;)
OdpowiedzUsuń