czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 7

Oczami Kathy...
Obudziły mnie poranne promienie wpadające do pokoju. Zdziwiłam się, że leżę na czymś miękkim, ponieważ o ile mi wiadomo to zasypiałam na podłodze. Postanowiłam, że rozstrzygnę tą sprawę później, a na razie odpłynę powtórnie, spokojnie do krainy Morfeusza. Nagle coś się obok mnie poruszyło. Myślałam, że to kot, więc nie otwierałam moich paczadełek. Po chwili to coś położyło ręce na moje takie.
- Przecież kot by mnie w talii nie obejmował!- Powiedziałam sobie w myślach. Z tej okazji otworzyłam moje śliczne oczęta i zobaczyłam widok, którego nigdy bym się nie spodziewała. Obok mnie leżała męska prostytutka Louis Tomlinson. Nie miał na sobie koszulki i ciekawe czego jeszcze. Masa różnych myśli przeszła m do głowy:
,, Co tu się w nocy działo?''
,, Czy ja się z nim przespałam?''
,, Przecież ja zasypiałam na podłodze, to co tu teraz robię? ''

Jedyna myśl, która przyszła mi akurat to głowy, to sprawdzić czy mam na sobie ubrania. Na szczęście leżały odpowiednio na swoim miejscu. Postanowiłam  obudzić szatana , ale przed tym przypatrzylam mu się dokładnie.Był na prawdę przystojny. Jego włosy, ułożone zawsze na żel, tym razem luźno spoczywały na jego czole. Miał cienkie usta i zgrabny nosek. Kurwa, ideał... chociaż nie.  Charakter tego idioty to porażka. Ciągle mnie wkurwia i zaczepia. Do tego nazywa mnie dziwką. To znaczy on nią jest, bo każdej nocy ma inna laskę. Niby mu zawsze odpyskuje na jego docinki, ale i tak dla mnie jest zerem. Moje okropne rozmyślania przerwało kogoś, a raczej Tomlinsona ziewanie. Nadal nie otworzył oczu, dlatego przeciągając się uderzył mnie ze swojego ogromnego łapska w głowę. Tego było za wiele. Głośno zasyczałam. Chyba usłyszał, bo otworzył swoje niebieskie gały. Spojrzał na mnie i z zaskoczenia spadł z łóżka. Zaczęłam z niego sobie żarty robić:
- Haha prostytutka Tomlinson spadła z łóżka!
- Ciekawe co by twoje łóżkowe klientki powiedziały!- Miałam z niego ogromną beke. Zapomniałam o tym, że leżałam razem w nim w łóżku. Po chwili Louis wstał i spojrzał na mnie wściekłym i agresywnym  spojrzeniem. Zamilkłam. Po chwili się odezwał:
- Zamknij się! - zaczął ostro.
- Ojej  przepraszam bardzo uraziłam twoją dumę. Wybaczysz mi? - zapytałam z chytrym uśmieszkiem.
- A tak w ogóle, to co robiłaś w moim łóżku skoro zasnęlaś na podłodze?- zapytał.
- Miałam ciebie o to samo zapytać!- krzyknęłam. -A może ty mnie zgwałciłeś? - powiedziałam podejrzliwym tonem.
- No oczywiście! - wykrzyknął zirytowany.- Jak już zasnęłaś to wstrzyknąłem ci środki usypiające i cię przeleciałem!- odpowiedział wściekły.
- Oj Tommo, nie bulwersuj się tak! - zaśmiałam się z niego. Tylko żartowałam.
- No oczywiście!  A może ty lunatykowałaś pojebana idiotko?!- nareszcie powiedział coś realnego. Oczywiście ja- zakręcony człowiek zapomniałam, że prawie codzienność w nocy lunatykuję. Przypomniała mi się historia, jak ostatnio obudziłam się na stole w kuchni. Ale mnie wtedy gnaty bolały!  Zaczęłam się z tego śmiać. Tomlinson patrzył na mnie z mina typu:  WTF?  Po chwili zapytał:
-  Z czego się tak ryjesz?
- A co ciebie to obchodzi?- zapytałam oburzona, ale uśmiechnięta.
- Hmm... - udawał że się zastanawia. Po chwili zaczął wyliczać na palcach:
- Po pierwsze, jesteś w moim pokoju i w moim łóżku.
- Po drugie , mam prawo wiedzieć, bo tak jest napisane w prawie Tomlinsona. - powiedział, a ją wybuchłam śmiechem.
- Masz własne prawo? - zapytałam i ponownie zaczęłam się śmiać.
- Mam!- i zaczął udawać obrażonego. Przypomniało mi się, że nadal jestem w dresach, dlatego postanowiłam pójść do łazienki i zrobić poranną toaletę. Wyszłam z łóżka i podeszłam do szafki, na której leżała moja torba. Wyciągnęłam kosmetyczkę i ubrania. Poszłam do łazienki. Załatwiłam tam potrzebę fizjologiczną i starannie rozczesałam moje śliczne i niepowtarzalne włosy. Uczyłam jeszcze zęby i ubrałam wcześniej uszykowane ciuchy, czyli to:  ( wybierz jakiś zestaw)  i poszłam na dół do kuchni. Gdy weszłam do kuchni zobaczyłam tam Hannah, Emily i wkurwionego Tomlinsona.
- No ile można siedzieć w łazience!?- krzyknął.
- Nie drzyj się tak, to po pierwsze. Kobiety zawsze są długo w łazience!  Zapamiętaj to! - wykrzyknęłam.
- Nie no!  Jak ją jej zaraz przypierdole w ten głupi łeb to popamięta mnie i zmieni ton.- jego przy były prawie czarne.
- Ojej Louis, jak możesz! To ty się chcesz sam bić po główce?  Ojej biedny, będzie cię boleć !- udawałam zrozpaczoną, ale na moich usteczkach dalej gościł chytry uśmieszek. Chyba naprawdę się wkurzył, bo zrobił się cały czerwony i zacisnął pięści.
- Ojej Louis!  Ją wiem, że jestem najpiękniejszą kobietą na świecie, ale żeby się rumienić na mój widok ? - Jak ją uwielbiam go wnerwiać. Nagle Tommo wziął słoik miodu stojącego na miodzie. Podszedł do mnie bardzo blisko. Myślałam że obleje mi nim bluzkę, ale się myliłam. Ten pojebany, niemyślący idiota wylał mi ten miód na włosy. Szybko pobiegłam do łazienki i próbowałam to zmyć na wszystkie możliwe sposoby. Słyszałam jak Hannah krzyczy na Louisa. Postanowiłam pojechać do fryzjerki. Poszłam po Emilii do kuchni mając kaptur na moich biednych włosach. Na Louisa nawet nie spojrzałam. Byłam taka wściekła. Powiedziałam mojej przyjaciółce, że muszę jechać do fryzjera. Postanowiła pojechać że mną. Pożegnaliśmy się z Hannah, omijając szerokim łukiem Louisa i zamówiłyśmy taksówkę. Przyjechała po paru minutach. Wsiadłam do niej i powiedziałam kierowcy, aby zawiózł nas do centrum. Poszliśmy do galerii i pokierowałyśmy się do salonu fryzury. Gdy mnie dziewczyna obcinająca włosy zobaczyła prawie zemdlała. No tak, przecież nie codziennie widzi się dziewczynę, która ma włosy posklejane miodem. Przyjęła mnie od razu. Na szczęście nie musiałam ich odcinać na tak zwaną "bombkę". Wystarczyło obciąć końcówki. Zadowolona poszłam razem z moją BFF na kawę mrożoną.  Potem na małe zakupy i do domu. Będąc w moim pokoju zaczęłam przymierzać kupione ubrania. Wszystkie leżały idealnie. Nagle do mojego pokoju wbiegła podekscytowana Emilii i powiedziała, że idzie na imprezę. Dziś nie miałam na nią ochoty, dlatego moja przyjaciółka postanowiła zadzwonić do Hannah. Kuzynka pojebańca miała u nas być o 17: 00, aby mogły się uszykować na imprezę i zrobić sobie domowe SPA.  Do czasu jej przyjścia oglądałyśmy filmy przed telewizorem. Gdy zawitała w nasze progi rozpoczęło się robienie maseczek, paznokci, makijaży i fryzur. Wychodząc z domu wyglądały jak milion dolarów. Ja poszłam do mojego pokoju i włączyłam laptopów. Weszłam na facebooka, aska i sprawdziłam pocztę. Zaczęłam oglądać jakieś denne filmiki na youtube. Po pewnym  ponieważ tylko to znalazłam do zjedzenia na obecną chwilę.  Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Leniwie poczłapałam w ich stronę. Otworzyłam i zamarłam. W drzwiach stał Louis. Już chciałam je zamknąć, ale postawił nogę.
- Mogę wejść? - zapytał.
- Po co? - zapytałam wściekła.
- Bo musimy pogadać! - odpowiedział zniecierpliwiony.
- O czym?- nie dawałam za wygraną. Znów zacisnął pięści. 
- Kurwa Kathy, wpuścisz mnie czy nie! ?
- No dobra właź!- powiedziałam i poszłam w głąb mieszkania. On podążał za mną. Poszliśmy do kuchni.
- No więc, o czym chciałeś ze mną gadać? - spytałam.
- Yyy... jakby to powiedzieć...-nie mógł się wystawić.
- No szybciej! Jestem zajętym człowiekiem! - ponaglałam go.
- Yyy... chciałem cię przeprosić za ten miód. - nie wierzę on przeprasza. - no i troszeczkę mnie poniosło.- mówił niepewnie.
- Wybaczysz mi?  - zapytał.
- Wiesz ile ja przez ciebie włosów straciłam! - wykrzyknęłam.
- Wiem i wybacz mi! - gadał. W końcu ulegałam.
- Dobra, ale pod jednym warunkiem.- powiedziałam z chytrym uśmiechem.
- Co chcesz?  Zapytał zrezygnowany.
- Ach więc, przez najbliższe trzy miesiące spełniasz każde moje życzenia i zachcianki.
- Cooo! - krzyknął.
- No co?  Kara musi być! - powiedziałam zwycięsko.
- No to chyba ciebie pojebało!- wykrzyknął.
- To raczej ciebie!
- Niby dlaczego?!-zapytał.
- Czy normalny człowiek wylewa komuś miód na włosy1- Na te słowa  przewrócił teatralnie oczami. Odezwał się:
- No ile mam cię za to?!
-Pierdol się! – krzyknęłam i już chciałam iść do mojego pokoju, ale poczułam mocne szarpnięcie za nadgarstki. Stałam twarz w twarz z szatynem. Nagle wbił się w moje usta. a. Oszołomiona całą sytuacją odwzajemniłam to. Na szczęście po chwili się pamiętam i go z całej siły odepchnęłam. Poleciał na szklany stolik i uderzył głową o kant blatu. Stracił przytomność.
                                                                          


Hej Hej Hej! Tu Marii. Nareszcie dodałam nowy rozdział. Niestety, Wiki zrezygnowała z prowadzenia tego bloga, dlatego zostałam sama. Rozdziały będą rzadkom, dlatego, że mam przyjaciół i to z nimi chcę spędzać jak najwięcej czasu... Mam nadzieję, że jakoś dam radę i podołam pisaniu One Love One Goal sama.

Czytasz=Komentujesz

Marii.xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz